Pacjent też człowiek

  • 10.04.2018, 18:42 (aktualizacja 10.04.2018 18:55)
  • Elżbieta Samsel-Czerniawska
Pacjent też człowiek
Opryskliwy lekarz? Któż tego nie zna?

Numerek w przyszpitalnej poczekalni czy pacjent, któremu poza wsparciem medycznym trzeba okazać również wsparcie emocjonalne? Jak lekarze postrzegają pacjentów? Ten zawód uległ dehumanizacji – alarmowali specjaliści na debacie zorganizowanej w Lubuskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia poświęconej dehumanizacji zawodu. Przyczyn jest wiele, a jedna z nich to przepracowanie lekarzy.   

 

Elżbieta Samsel-Czerniawska

Czy jesteś zadowolony ze sposobu obsługi pacjentów w Świebodzinie?

Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

M. Arens
M. Arens 14.04.2018, 11:27
Bardzo denerwujące jest notoryczne spóżnianie się lekarzy w szczególnosci dojeżdżających specjalistów. Taki specjalista pracujący w innym miescie np. do godziny 15,oo siłą rzeczy w Swiebodzinie zaczyna przyjmować kilkadziesiąt minut póżniej chociaż pacjenci są rejestrowani własnie na tą przykładową piętnastą. Pacjent do urologa z pełnym pęcherzem ( bo tak mu kazano przyjsć ) ma prawo się zdenerwować. Problem punktualnosci, a własciwie jej braku skutkuje pobieżnym załatwianiem pacjentów , a często - gęsto brakiem jakiegokolwiek badania. Wizyta ogranicza się do przejrzenia wyników badań zleconych przez rodzinnego i wypisania recepty.
Robert
Robert 11.04.2018, 15:47
Koszmarem jest czekanie w kolejce przed wizytą. Niby numerki, niby umówione godziny, a tymczasem wpycha się wiele osób, bo coś tam, coś tam, bo pojawiają się jakieś osoby niby uprzywilejowane. Straszny bałagan, który już na wstępie nie wzbudza zaufania, a wręcz źle świadczy o prowadzeniu instytucji zajmującej się leczeniem, a przecież tu też wiele zależy od lekarzy i personelu.
Raz jednak przydarzyło mi się coś bardzo pozytywnego w tym względzie. Czekałem na wizytę u specjalisty ze dwa miesiące. Przyszedłem nieco wcześniej, ale nie było powodu do stresu. Nikomu nie musiałem spowiadać się na którą jestem godzinę, czy który mam numer.
Pani doktor wychodziła bowiem za każdym razem i wyczytywała nazwisko. Wiecie jak przyjemnie pójść do takiej poradni. Inny specjalista już tego nie robił i ludzie siedzieli jak na szpilkach.
Może warto zastosować ten bardzo prosty trick zamiast tyle mówić o komunikacji.
M. Arens
M. Arens 14.04.2018, 11:11
Lekarz nawet nie musi wychodzić. Przecież wychodzący pacjent może poprosić np. panią Krystynę czy Wojtka.

Pozostałe